Objazdowe wycieczki po Polsce od lat przyciągają turystów ze Skandynawii. W ciągu kilku dni można zobaczyć najważniejsze miejsca– od Gdańska po Zakopane – a każdy dzień to nowy hotel i kolejna porcja wrażeń. Program jest intensywny, niemal wojskowo precyzyjny, więc nie ma w nim miejsca na opóźnienia ani powroty.
Właśnie w takiej podróży brała udział Annika ze Sztokholmu. Po noclegu w gdańskim hotelu wsiadła do autokaru i dopiero w drodze do Warszawy zorientowała się, że w pokoju została jej walizka. Chwila stresu szybko przerodziła się w realny problem – w przypadku objazdówek bagaż nie ma szans „dogonić” właściciela, jeśli ktoś nie zajmie się sprawą natychmiast i profesjonalnie.
Kierownik grupy skontaktował się z centralą w Sztokholmie, a ta z hotelem w Gdańsku. W tradycyjnym scenariuszu oznaczałoby to lawinę ustaleń: hotel musiałby organizować transport, firma kurierska czekałaby na instrukcje, a do całego procesu włączyłyby się kolejne hotele na trasie. Rezultat? Stres, dziesiątki telefonów i duże ryzyko, że bagaż utknie w niewłaściwym miejscu.
Tym razem było inaczej. Hotel w Gdańsku postąpił zgodnie z procedurą i zaprosił do skorzystania z Refindi. Od tej chwili pełną obsługę przejęliśmy my – od przyjęcia zgłoszenia, przez przygotowanie etykiet i zamówienie kuriera, aż po ustalenie punktu docelowego, w którym Annika mogła odebrać swoją walizkę.
Początkowo wskazała Kraków, gdzie zgodnie z planem grupa miała dotrzeć po Łodzi. Wszystko było gotowe, aby bagaż czekał na nią w recepcji. Niespodziewanie jednak pogoda pokrzyżowała plany – trasa wycieczki zmieniła się i autokar zamiast do Krakowa pojechał do Poznania. Program został całkowicie przeorganizowany.
To był moment, w którym opiekuńcza rola Refindi okazała się kluczowa. Zamiast wysyłać walizkę do hotelu, w którym Annika się nie zatrzyma, wstrzymaliśmy proces i dostosowaliśmy plan dostawy do nowej trasy. Kiedy ustalono, że ostatnim przystankiem przed powrotem do Szwecji będzie Świnoujście, skąd autokar miał wyruszyć na prom do Ystad, walizka została wysłana właśnie tam.
Trzy dni później, gdy autokar zatrzymał się przed hotelem w Świnoujściu, bagaż czekał już na właścicielkę w recepcji.
– „Byłam pewna, że moja walizka przepadnie albo że spędzę resztę podróży, śledząc jej drogę. A ona po prostu czekała na mnie w ostatnim hotelu – jakby to było najprostsze na świecie. To była ogromna ulga” –wspomina Annika.
Kierownik wycieczki dodaje: – „Bez Refindi ten proces byłby praktycznie niewykonalny. Każda zmiana trasy to ryzyko chaosu. Tymczasem wszystko zostało zorganizowane tak precyzyjnie, że problem zniknął, zanim zdążył się naprawdę pojawić.”